Menu

Współpraca

Zaloguj się

Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta w naszym serwisie, zarejestruj się już teraz.
Zapomniałeś hasło? Kliknij tutaj.

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać na adres e-mail najświeższe wiadomości z naszej strony, wpisz go poniżej.

Artykuły

O tych, którzy odeszli za grań

Dodano: Czwartek, 31 październik 2013 / Ilość wyświetleń: 3513Ludzie gór mówią o swoich towarzyszach, którzy zmarli: "odeszli za grań". Ten tekst jest o tych, którzy w minionym roku odeszli za grań.

Wielcy himalaiści i taternicy - Maciej Berbeka, Artur Hajzer, Słowak Peter Šperka, osoby często całe swoje życie głęboko związani z Tatrami - Władysław Cywiński, Andrzej Krzeptowski, czy też ludzie kolei na Kasprowy - Ryszard Antoszyk, wieloletni dyrektor Polskich kolei Linowych oraz Kazimierz Sendor, który pracował na kolejce na Kasprowy Wierch - każdy z nich ma swoją wyjątkową, górską, historię.


Ryszard Antoszyk, 22 lata był dyrektorem Polskich Kolei Linowych, w sumie na kolejce przepracował 42 lata. Zmarł w styczniu tego roku. Matka jego była zakopianką, i z Zakopanem związany był przez większość życia. W Polskich Kolejach Linowych pracował jako inżynier mechanik, następnie kierownik działu techniczno-inwestycyjnego, później zastępca dyrektora ds. technicznych, i 22 lata jako dyrektor PKL. O swojej pracy mówił: - Była to najwspanialsza praca, jaka można sobie było wyobrazić. Obcowanie ze wspaniałą przyrodą, ze wspaniałymi widokami, i sprawianie swoją pracą przyjemności ludziom, bo jeździli dla przyjemności.

Ryszard Antoszyk. Fot. archiwum rodziny



Maciej Berbeka. 6 marca całe Zakopane i Polskę obiegła wiadomość o zaginięciu pod szczytem Broad Peak 2 polskich himalaistów: Macieja Berbeki i Tomasza Kowalskiego. Schodzili ze szczytu po jego zdobyciu. Niestety kolejne wieści potwierdziły dramatyczne przypuszczenia o śmierci himalaistów. Maciej Berbeka: zakopiańczyk, himalaista, ratownik TOPR, międzynarodowy przewodnik wysokogórski IVBV. Spokojny, emanujący dobrą energią, otwarty na ludzi. Do jego największych osiągnięć należą: nowa droga południową ścianą Annapurny (z Bogusławem Probulskim, 1981), pierwsze zimowe wejście na Manaslu (z Ryszardem Gajewskim, 1984), pierwsze zimowe wejście na Cho Oyu południowym filarem (z Maciejem Pawlikowskim, 1985), Broad Peak do Rocky Summit zimą, Mt Everest (pierwsze polskie wejście od strony Tybetu, 1993). 5 marca 2013 zdobył Broad Peak. Zginął podczas zejścia.

Maciej Berbeka. Fot. archiwum rodziny



Kazimierz Sendor 40 lat przepracował na kolejce. Był bileterem, kasjerem, konduktorem, maszynistą. - Znałem tam wszystkie kąty - mówił. Bilety na Kasprowy sprzedawał m.in. ks. Karolowi Wojtyle, późniejszemu papieżowi. Wraz z żoną mieszkał w Zakopanem. Uczestniczył w dorocznych spotkaniach Ludzi Kasprowego. Odszedł w czerwcu.

Kazimierz Sendor. Fot. Agnieszka Szymaszek



Peter Šperka - słowacki taternik, himalaista, przewodnik górski, związany także z polskim środowiskiem taternickim, w którym miał wielu przyjaciół. Po polskiej stronie Tatr znalazł również swoją partnerkę życiową - Zosię Bachledę, przewodniczkę i skialpinistkę. 23 czerwca pod ośmiotysięcznikiem Nanga Parbat w Himalajach (na terenie Pakistanu) doszło do dramatu, który wstrząsnął światem. Grupa terrorystyczna z zimną krwią zamordowała 10 wspinaczy różnych narodowości, którzy przybyli w góry z zamiarem zdobycia ośmiotysięcznika. Terroryści w nocy splądrowali bazę, wygonili wspinaczy namiotów, zastrzelili celując głównie w tył głowy. Wśród zamordowanych był Peter.


Artur Hajzer, dla przyjaciół Słoń, należący do czołówki polskiego himalaizmu, odszedł w lipcu. Zginął pod Gasherbrumem, choć wydawał się niezniszczalny. Wspinał się intensywnie, m.in. z Jerzym Kukuczką. Na koncie ma zdobycie 7 ośmiotysięczników. Nie każdy wie, jakiego heroicznego czynu dokonał w 1989 roku w Himalajach. W tym czasie lawina porwała polskich himalaistów w rejonie przełęczy Lho - La pod Everestem. Zginęło 5 osób, jeden z nich - Andrzej Marciniak - oczekiwał na ratunek, daleko, w trudnym terenie. Akcja ratunkowa wydawała się wręcz niemożliwa, mimo iż poruszono nawet ambasady kilku krajów. W końcu udało się uratować Andrzeja Marciniaka, głównie dzięki determinacji Artura Hajzera, który zorganizował akcję artunkową.
Znany był również jako założyciel popularnej marki Hi Mountain. Po latach wrócił w wysokie góry, już nie tylko jako himalaista, ale także twórca programu Polski Himalaizm Zimowy. Zginął 7 lipca 2013 roku na stoku Gasherbruma I w Karakorum.


Władysław Cywiński był żyjącą legendą dla środowiska tatrzańskiego. Słynął ze znajomości topografii Tatr i znakomitej kondycji fizycznej. Urodził się w 1939 roku w Wilnie, ale związał się z Zakopanem i Tatrami. Pracował jako ratownik TOPR i przewodnik tatrzański. Wspinał się, eksplorował nieznane zakątki Tatr. W 1975 roku przeszedł samotnie Główną Grań Tatr w niespełna 3,5 dnia. Szkolił w topografii przewodników tatrzańskich i kandydatów na przewodników. Kto chce choć trochę poznać tę postać, powinien przeczytać autobiografię Włodka pt. „Góral z Wilna. Tatry, seks, polityka”. Ciekawy świata i ludzi - ta cecha była jedną z dominujących w jego osobowości. Świetnie mówił - słuchanie jego wykładów czy prelekcji było przyjemnością. W ostatnich latach pisał Przewodniki Szczegółowe po Tatrach. Praca pozostała niedokończona. Tomik poświęcony topografii Głównej Grani ma ukazać się pośmiertnie. Znany był z radykalnych często poglądów - nie uznawał kompromisów m.in. w kwestiach związanych z ochroną przyrody tatrzańskiej. Krytykował ostro i otwarcie wszelkie działania mogące jej zaszkodzić. Miał 74 lata, ale energii, kondycji, formy i radości życia mógłby mu pozazdrościć niejeden młody człowiek. Zginął 12 października w Tatrach, w masywie Tępej.

Władysław Cywiński. Fot. Agnieszka Szymaszek



Andrzej Krzeptowski - przez lata związany z Doliną Pięciu Stawów, gazda na pięciostawiańskim schronisku. Syn Marii i Andrzeja Krzeptowskich, wnuk Marianny i Wojciecha Budzów - wieloletnich gospodarzy schronisk pięciostawiańskich. Kontynuował tradycje rodzinne, przekazując je kolejnym pokoleniom. O schronisku i górach wiedział bardzo dużo. Chętnie opowiadał różne historie i legendy. Rodzinne tradycje w pięciostawiańskim schronisku kontynuują Marta i Marychna Krzeptowskie - córki Andrzeja. Od dzieciństwa obeznane z Tatrami i Pięcistawami, już od wielu lat prowadzą (najpierw wspólnie z Tatą, później samodzielnie) to najwyżej położone w Tatrach Polskich schronisko. Zmarł 20 października 2013.

Andrzej Krzeptowski. Fot. www.piecstawow.pl

Agnieszka Szymaszek