Menu

Współpraca

Zaloguj się

Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta w naszym serwisie, zarejestruj się już teraz.
Zapomniałeś hasło? Kliknij tutaj.

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać na adres e-mail najświeższe wiadomości z naszej strony, wpisz go poniżej.

Artykuły

Najstarsza narta

Dodano: Niedziela, 21 grudzień 2008 / Ilość wyświetleń: 5176Narta Barabasza z jego inicjałami. Fot. Wojciech Szatkowski

Pierwsze polskie narty były drewniane, a do buta przytroczone najprawdopodobniej sznurkiem. Należały do Stanisława Barabasza. Jedna z nart, licząca 120 lat, znajduje się w zbiorach Muzeum Tatrzańskiego im. dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem.


Dział Sztuki Muzeum Tatrzańskiego im. Dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem posiada w swoich zbiorach bardzo bogatą kolekcję nart z przełomu XIX i XX, w tym między innymi: narty z 1897 r., na których dokonano wejść na Chomiak i Howerlę w Karpatach Wschodnich, nart dziecięcych, które własnoręcznie wykonał znany przewodnik tatrzański Klemens Bachleda, a także sprzęt sportowy z zakopiańskich wytwórni nart: Stanisława Zdyba, Franciszka Bujaka, braci Aleksandra i Kazimierza Schiele, Izydora Gąsienicy-Łuszczka i Stanisława Zubka. W sumie kolekcja ta obejmuje ok. 100 par nart. Wśród nich jednymi z najcenniejszych eksponatów są narty, których używał u schyłku XIX wieku, w czasie swoich tatrzańskich wycieczek jeden z pierwszych zakopiańskich narciarzy, pionier "białego szaleństwa" na naszym terenie – Stanisław Barabasz.


Barabasz należy do tych postaci, które miały duży wpływ na początkowy rozwój narciarstwa w Tatrach Polskich zarówno pod względem organizacyjnym (współzałożyciel klubu ZON TT w 1907 r. (Zakopiańskiego Oddziału Narciarzy Towarzystwa Tatrzańskiego – dzisiejszego klubu SN PTT 1907 Zakopane), jak i popularyzacyjnym (sam organizował częste wycieczki narciarskie, nawet trudne, i opisywał je). Był on też z pewnością pierwszym narciarzem, który używał nart do zimowych wypraw w Tatry w sposób ciągły, nieprzerwany, przez okres kilkunastu lat (od 1902 r. aż do wybuchu I wojny światowej), w przeciwieństwie do innych prób narciarskich w Zakopanem, które miały zdecydowanie charakter jednorazowego użycia sprzętu narciarskiego i nie znalazły kontynuacji. Zaraził on swoim przykładem wielu zakopiańczyków i ceprów. Zaczynał on jednak swoją przygodę z "latającymi deskami" lub "łyżwami", jak wówczas nazywano narty na ziemiach polskich, nie w Tatrach, lecz w okolicach Jasła. Już w grudniu 1888 r. używał nart podczas polowań na zwierzynę leśną w okolicach dworu w Cieklinie koło Jasła. Zauważył bowiem, że poruszanie się na nartach w czasie polowań jest o wiele łatwiejsze niż poruszanie się pieszo. Pierwsze narty wykonał dla niego stelmach już w roku 1888. O swoich pierwszych nartach Barabasz pisał: Znalazły się dwie deski, jedna jesionowa, druga bukowa. Ale to nie szkodzi, dobrze, że i takie są. Wystrugał je stelmach, ale tak cienko, jak gdyby miały służyć za linię do tablicy szkolnej... Zaostrzone końce wyparzyło się w gorącej wodzie i wygięło nad ogniem (St. Barabasz, Wspomnienia narciarza, Zakopane 1914).


Stanisław Barabasz

Te pierwsze, prymitywne narty przymocował do nóg (nie wiemy jak, prawdopodobnie sznurkiem) i używał ich z powodzeniem w czasie polowań, właśnie w Cieklinie, mimo iż - jak wspomina - sporo się natrudził, zanim zrozumiał, w jaki sposób można prawidłowo ich używać. Z tej pierwszej jego pary nart zachowała się tylko jedna. Ta pierwsza, niemalże legendarna dla polskiego narciarstwa deska z roku 1888, znajduje się w zbiorach Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem pod sygnaturą S/531/MT. Na narcie widnieje podpis „Narty St. Barabasza zrobione w r. 1888 w jasielskiem według opisu na których odbył w r. 1894 wycieczkę do Czarnego Stawu”. Nartę otrzymało Muzeum w darze od klubu SN PTT 1907 Zakopane w dniu 7 lipca 1946 r. Wymiary: długość 200 cm, szerokość 7, 8 cm, grubość pod stopą 1 cm, tył narty ma grubość 0,5 cm. Co do losów drugiej z tych nart, wersje są różne. Działacz klubu SN PTT 1907 Zakopane, red. Wojciech Jarzębowski twierdził, że spłonęła wraz ze schroniskiem na Hali Pysznej w Tatrach Zachodnich, gdzie była pokazywana, ale ta wersja nie znajduje potwierdzona w innych źródłach. Ładna to legenda, choć być może prawdziwa. Wszak w schronisku na Pysznej spotykała się brać narciarska i lubiła powspominać dawne, dobre czasy. Być może któryś z działaczy SN PTT przybił wtedy do ściany "Izby Lorii" narty Barabasza, by się "lepiej wspominało" szanowanego w Zakopanem dyrektora Szkoły Przemysłu Drzewnego i narciarza.


Wiązania niestety nie zachowały się. Narta Barabasza była eksponowana na wielu wystawach czasowych, organizowanych przez Muzeum Tatrzańskie.
Później Barabasz wykonał dla siebie dużo krótsze narty, o długości 1,7 m, z metalowymi wiązaniami własnego pomysłu i inicjałami właściciela „SB”, znajdującymi się na wierzchu narty. Mniejsza długość tych nart oraz porządne metalowe wiązania ułatwiały ewolucje w górach. Te narty także znajdują się w zbiorach zakopiańskiego Muzeum.


Jak oni na tym jeździli... Fot. Wojciech Szatkowski

Na tychże nartach Barabasz wykonał swoje pierwsze wycieczki zimowe: w 1888 i 1894 r. do Czarnego Stawu Gąsienicowego. O dawnych wyprawach tatrzańskich pisał: Cudnie wtedy było w górach. Żadnego śladu człowieka nie było znać, tylko gdzieniegdzie wypunktowano tropy lisów. Szałasy zasypane aż po dachy, drzemały w śniegu oblepione śniegiem turnie, żadnego głosu nie odbijały, echa nie budziły. Szumu potoków schowanych głęboko pod śniegiem nie było słychać, słowem cisza zupełna przerywana tylko świstem nart. Słońce grzało tak, że trzeba było zdjąć okrycie (…) Były to czasy, kiedy o nartach u nas nikt nie myślał (…) Mnie śniły się one podnieconemu lekturą o Lapończykach, którzy na nartach z łukiem i strzałami polowali na dzikie reny, o ludach zamieszkujących północną Syberię, wreszcie o Norwegach, którzy jak ptaki szybko mkną na nartach po śniegu. Było to grube nieporozumienie, bo w tych opisach nie było żadnej wzmianki ani o zjazdach z góry, ani o skokach narciarskich, a ja w prostocie ducha sądziłem, że narciarz siłą mięśni swych nóg osiąga szybkość lotu ptaka. Jakoś nie mogło mi się to w głowie pomieścić. A jednak marzyłem o tem aby zrobić takie narty i jeździć na nich (St. Barabasz, Wspomnienia narciarza, Zakopane 1914).


W roku 1905 Barabasz zdobył na nartach z towarzyszami pierwsze dwutysięczniki w Tatrach Polskich: Kopę Kondracką (2005 m) i Małołączniak (2096 m), wchodząc na nie z Hali Kondratowej: Zaczyna się tedy szalona jazda w zakosy. Śnieg zaczyna padać, mijam towarzysza, który nas opuścił, wywracam wspaniałego kozła, który mi łyżwy poprzekręcał w niemożliwy sposób, iż wstać nie mogłem, dopiero odpiąłem narty z trudem i puszczam się dalej. Z powodu padającego śniegu, mroku od ciemnej chmury nad nami, i braku odznaczania się terenu śnieżnego, szybkość pędu poznawało się dopiero, mijając jakiś kamień lub skałkę. A był on niezwykły, skoro w pół godziny zjechało się na Halę Kondratową, skąd widziałem przez płatki śniegu drobne punkciki mych towarzyszy wysoko w górze.


S. Barabasz na nartach nad Czarnym Stawem

Czerwone Wierchy do dzisiaj należą do dość ambitnych wycieczek narciarskich w okolicy Zakopanego, dlatego trzeba podkreślić, że narciarze z kręgu Barabasza wybierali za cel swych wypraw cele ambitne. Jeżdżono głównie na Hali Gąsienicowej, nad Czarnym Stawem Gąsienicowym, pod Przełęczą Liliowe i Beskidem, na Kasprowym, Przełęczy Goryczkowej, Hali Kondratowej, Czerwonych Wierchach, w Małej Łące i Miętusiej. Potem odkryto "narciarskie El Dorado" czyli rejon Doliny Pyszniańskiej. Celem wycieczek stawały się szczyty i przełęcze coraz trudniejsze, o czym świadczy zdobycie Giewontu i Kamienistej. Technika zjazdu była zróżnicowana skoro, jak wspomina Barabasz, niektórzy zjeżdżali na plecach, na nartach, głową w dół itd. Ci pierwsi narciarze nie dostrzegali prawie niebezpieczeństwa ze strony lawin. Dopiero śmierć Mieczysława Karłowicza pod Małym Kościelcem otworzyła im oczy.


Historyk polskiego narciarstwa i taternictwa zimowego, narciarz, członek lwowskiego Karpackiego Towarzystwa Narciarzy, Roman Kordys napisał: - Najprawdopodobniej pierwszym, który zaczął u nas nart próbować był myśliwy Stanisław Barabasz, który miał narty już w grudniu 1888 roku.
Narta, szanowna 120-latka, nie zniknie w muzealnych magazynach. Zostanie wyeksponowana na wystawie "Tatry. Czas zdobywców", której otwarcie zaplanowano na maj 2009 r. w Galerii Kulczyckich w Zakopanem a następnie w Museo Nazionale della Montagna w Turynie we Włoszech.

Wojciech Szatkowski, Muzeum Tatrzańskie