Menu

Współpraca

Zaloguj się

Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta w naszym serwisie, zarejestruj się już teraz.
Zapomniałeś hasło? Kliknij tutaj.

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać na adres e-mail najświeższe wiadomości z naszej strony, wpisz go poniżej.

Artykuły

Lodenowe płaszcze Mizzi Langer, czyli o modzie dawnych taterników i taterniczek

Dodano: Poniedziałek, 21 wrzesień 2009 / Ilość wyświetleń: 14890Strój w góry dla pań - Tygodnik Mód i Powieści, nr 28, 1905 rok"Wyruszając w góry, kobieta nie mogła iść samotnie w towarzystwie samych mężczyzn, zawsze powinna był jej towarzyszyć inna kobieta. Ponadto taka dama, w czasie wyprawy żyła w ciągłym stresie, aby idący za nią dla bezpieczeństwa mężczyzna, nie zobaczył skrawka jej nogi". Jak wyglądały stroje, w których dawno temu gentelmeni zdobywali tatrzańskie szczyty, oraz co nosiły towarzyszące im damy?

Odkrycie Tatr i pierwsi turyści

Jak pisze Maria Rotkiewicz w tekście „Pionierki górskich szlaków turystycznych”, Groźne swą skalną urodą Tatry dopiero w I połowie XIX wieku stały się prawdziwym turystycznym „odkryciem”. Idei podróżowania krajoznawczego sprzyjał prąd umysłowy romantyzmu. Ówcześni poeci i pisarze w swoich utworach literackich zachęcali Polaków, do porzucenia Alp i zajęcia się „penetrowaniem” tatrzańskich gór i dolin.
Dlatego, jak pisze Rotkiewicz, już około roku 1830 rozpoczęło się regularne zwiedzanie Tatr przez turystów. Jednak w tym okresie nie było ich jeszcze tak wielu. Sytuacja ta ulegnie zmianie od lat 60. XIX wieku. W tym czasie obok rzeszy uczonych, których Tatry interesowały najwcześniej oraz literatów i artystów, którzy od dawna szukali tu natchnienie i chwalili sobie „taniość” życia, pojawia się co raz więcej zwykłych turystów.
Jak wyglądały stroje owych pierwszych turystów i taterników, ukazują nam zachowane obrazy oraz ryciny. Tatry były chętnie odwiedzane przez artystów a jednym z pierwszych był warszawski malarz Wojciech Gerson. W Muzeum Narodowym w Warszawie znajduje się ciekawa akwarela, namalowana przez niego w 1860 roku w czasie jednej z takich wycieczek. Ukazani na niej zostali Marcin Olszyński (jeden z pierwszych fotografów tatrzańskich), Alfred Schouppé, Julian Cegliński, sam malarz, oraz przewodnicy- górale z koniem. Mężczyźni przedstawieni na tej akwareli nie mają na sobie żadnych specjalnych strojów taternickich, trzech z nich ubranych jest w ciemne surduty (wierzchni strój męski, zwykle dwurzędowy, z obszernym wykładanym kołnierzem, sięgający za kolano), powszechnie wtedy noszone przez panów, a uzupełniają je białe koszule, kamizelki, oraz długie spodnie. Jedynymi akcesoriami odpowiednimi na tę górską wyprawę są długie, skórzane buty (na co dzień do surduta i długich spodni noszono sznurowane, płytkie trzewiki), skórzane torby przewieszone przez ramię, oraz materiałowe kaszkiety (w mieście noszono cylindry).Czwarty z mężczyzn (najprawdopodobniej Gerson) ma na sobie beżową marynarkę oraz takiego samego koloru spodnie oraz długie buty, a na głowie kapelusz. W tym okresie tego typu strój, w skład którego wchodziła marynarka, uznawany był za ubiór nieoficjalny, idealny na wieś, na poranną przechadzkę w mieście, czy wycieczkę w góry.

Wojciech Gerson,W Tatrach, 1860, Muzeum Narodowe w Warszawie


Interesujący jest fakt, że zwiedzaniem Tatr od samego początku fascynowały się również kobiety. Począwszy od lat 60. XIX wieku, w Tatrach kobiet jest coraz więcej. Najważniejszą dla nich sprawą w czasie tych wypraw był odpowiedni strój, towarzystwo, oraz opieka. W tym czasie życie kobiety, szczególnie z tak zwanych wyższych sfer, podlegało tysiącom różnych zasad i konwenansów, naruszenie którejś z nich mogło narazić kobietę na obmowę a w najgorszym razie na utratę szacunku i ostracyzm społeczny. Dlatego wyruszając w góry, kobieta nie mogła iść samotnie w towarzystwie samych mężczyzn, zawsze powinna był jej towarzyszyć inna kobieta. Ponadto taka dama, w czasie wyprawy żyła w ciągłym stresie, aby idący za nią dla bezpieczeństwa mężczyzna, nie zobaczył skrawka jej nogi, która mogła się wysunąć spod zbyt wysoko uniesionej spódnicy, lub co gorsza kompromitujących plam od potu, które mogły pojawić się na stroju takiej taterniczki. W tym okresie kobieta nawet w czasie wspinaczki górskiej musiała być skromna i schludna. Prawdziwym problemem dla kobiety, która udawała się w góry była kwestia ubioru, ponieważ w tym czasie nie było żadnych specjalnych strojów, które nadawały by się na taką wyprawę. Dlatego panie, które Tatry chciały zobaczyć, ubierały się w zwykłe stroje codzienne, modne w danej dekadzie. Pierwsze taterniczki zwiedzały góry ubrane w suknie na obszernych krynolinach, jak wspominała Maria z Mohrów Kietlińska pisząc o wycieczkach w Tatry. Po okresie krynolin przyszła moda na tiurniurę, czyli poduszeczki z końskiego włosia lub drucianego stelażu z półobręczy obszytego materiałem umocowywane z tyłu w pasie, które w tym miejscu tworzyły charakterystyczną wypukłość. Jak ukazują zachowane z tego okresu obrazy i ryciny, panie idąc nawet w góry nie rezygnowały z tego modnego dodatku. Na obrazie Aleksandra Kotsisa "Wycieczka w Tatry" z 1873 roku, na pierwszym planie ukazane zostały dwie damy w czasie odpoczynku nieopodal pasterskiego szałasu. Ubrane są one w modne suknie spacerowe, których spódnice upięte zostały na tiurniurach, strojom tym towarzyszą słomiane kapelusze przybrane kwiatami.

Aleksander Kotsis, Wycieczka w Tatry, 1783, Muzeum Narodowe w Krakowie


W okresie, gdy moda sportowa dla pań jeszcze nie istniała (wyjątek stanowiły stroje do polowań i jazdy konnej), wybór sukni spacerowej, która była zwykle skromniejsza i pozbawiona tony falbanek, koronek, kokardek i wstążeczek jak miało to miejsce w przypadku innych sukni, wydawało się najlepszym rozwiązaniem. Aby uczynić ten strój jeszcze bardziej praktycznym, panie często podpinały wierzchnią spódnicę w ten sposób, że widać spod niej było jedynie wierzchnią halkę (tak uczyniły damy na obrazie Kotsisa). Ponieważ w latach 70. wycieczki po Tatrach stawały się wśród pań co raz bardziej popularne słynne czasopismo kobiece „Tygodnik Mód i Powieści” w numerze 36 z roku 1871 umieścił ciekawą rycinę ukazującą, jak powinien wyglądać mody, skromny i praktyczny strój dla pani, która chce się wybrać w góry. Oto jego opis: "Ubranie do spaceru w góry. Ten praktyczny kostium składa się z długich majtek i sukni z materii nieprzemakalnej, do podpinania urządzonej. Wierzchnia suknia ma formę płaszczyka do ziemi dochodzącego, za pomocą guzików albo tasiemek urządzone jest do podpinania, w stanie obciska się paskiem. Pod spód bierze się krótką spódniczkę z miękkiej i ciepłej, białej flanelki. Ciepły pled jest paskiem przypięty i przewieszony na nim przez ramię. Duży okrągły kapelusz zrobiony być może ze słomki z ceraty lub z szyszek jodłowych (sic!). W ręku laska albo parasolik z mocną laską do podpierania." Prawdziwym novum są tu owe spodenki, które w modę wprowadzone zostały przez Amerykanki w latach 50. XIX wieku i zwane były bloomerkami. Ich kariera trwała krótko i w końcu lat 50. XIX wieku zostały zarzucone. Jak widać praktyczne damy polskie nie zapomniały o nich i włączyły je do modnego stroju górskiego. Trzeba zaznaczyć, że w tym okresie w Europie ani na świecie, kobiety wspinając się po górach nie nosiły spodni, nawet ukrytych pod spódnicą. W Anglii tego typu modę zaczęto lansować dopiero około 1914 roku. Dlatego Polki można by uznać za pionierki tego typu mody.

Obcasiki ciupażką odrąbane

W 1873 roku w Tatry przybywa Tytus Chałubiński, który w górach widział jedyny ratunek dla polskich gruźlików. Urzeczony majestatem gór oraz podhalańską kulturą, z pasją i oddaniem promował ten region. Od tego czasu notuje się prawdziwy „szturm” na Tatry. Wśród rzeszy zwykłych turystów jest wielu artystów - jednym z nich był Walery Eliasz Radzikowski. Natomiast inną wybitną osobistością ze świata sztuki, który w Zakopanym szukał ratunku dla swych płuc, był malarz i literat- Stanisław Witkiewicz. Począwszy od lat 70. XIX wieku, w męskiej modzie taternickiej ustalił się pewien schemat ubioru, który obowiązywał aż po wiek XX. Na obrazach Witkiewicza oraz Elisza Radzikowskiego możemy zobaczyć mężczyzn ubranych w marynarki, długie spodnie do kostek lub sięgające do kolan pumpy, kamizelki, koszule oraz kapelusze. Na nogach większość ma mocne, sznurowane buty oraz skórzane sztylpy zapinane po boku na małe guziki. Bardzo wielu panów ma przytroczone metalowe manierki, koce, zwoje lin, przez ramię przewieszone skórzane torby a w rękach zamiast alpensztoka- ciupagę. W tym okresie nie ma już mowy o surdutach, cylindrach czy lakierowanych trzewikach, idąc w góry mężczyźni przystosowują swój strój do panujących tam warunków. Ponieważ mężczyznom w tym okresie już swobodnie w czasie wypraw górskich towarzyszyły kobiety, ważne było, aby i one były odpowiednio ubrane. Walery Elisza Radzikowski, który z czasem stał się doświadczonym taternikiem, wielokrotnie prowadzającym w góry swoją siostrę oraz narzeczoną, w swoim „Ilustrowanym Przewodniku po Tatrach i Pieninach” z 1870 roku daje paniom takie rady: - Dla kobiet najstosowniejsze kapelusze z dużymi rondami, aby ich uchroniły od słońca, bo parasolki tylko do spaceru po wsi im służyć mogą, na wycieczce bowiem kij do podpory parasolki miejsce zajmuje. Krynolin, choćby maleńkich, podług najświeższej mody, nie ma tu po co brać, bo z taką toaletą panie nie znajdą w Zakopanem pola do popisu, a na wycieczkach bez krynolin obywać się muszą. Laska mocna staje się tu każdemu konieczną, a najdoskonalsze bywają toporki górskie, ciupagami zwane, bo się ich używa do podpierania jak i rąbania kosodrzewiny na ogień; dla kobiet jednak za ciężkie, stąd tej słabej płci w pierwszym lepszym lesie ucięty mocny, zgrabny kij najlepiej się odsłuży w Tatrach na wycieczkach. Kobietom usłużą tylko trzewiczki wysokie, bez korków, mocne skórkowe lub sukienne, bo z innego materiału nawet się do spaceru po wsi tatrzańskiej nie przydadzą, gdy wszędzie pełno ostrych kamieni. I kobiece obuwie w górach nie znosi obcasów wysokich, bo czyni tu chodzenie niemożliwym, zdarza się więc nie baczącym na tę przestrogę paniom, że im ciupażką zaraz przy pierwszej wycieczce obcinać je trzeba.

Walery Eljasz-Radzikowski, Koleba ks Stolarczyka, 1876


Walery Eljasz-Radzikowski, Przy Morskim Oku, 1893, Muzeum Tatrzańskie, Zakopane


Ponieważ w początkach XX wieku liczba kobiet – taterniczek gwałtownie wzrasta, w pismach kobiecych pojawia się bardzo wiele rycin, które prezentują paniom modne stroje w góry. I tak w czasopiśmie „Tygodnik Mód i Powieści” nr.28 z 1905 roku znajdujemy rycinę z takim opisem: Kostium do dalekich wycieczek w góry. Dla turystki zamiłowanej w wycieczkach po wierchach zakopiańskich bardzo wygodny będzie kostium z ciemnozielonego lodenu, złożony z krótkiej spódnicy podpinanej patkami i kaftanika z baskiną, obciśniętego paskiem szerokim a dopełnionego majtkami z takiego samego materiału. Czapeczka uszyta również z lodenu.
Jak widać w tym okresie w sprzedaży zaczynają się pojawiać profesjonalne stroje do wspinaczki szyte z odpowiednich, nieprzemakalnych tkanin (takich jak loden), dostosowane do trudnych warunków w górach, poprzez szereg klapek, patek, guzików i pętelek, dzięki którym w odpowiedni sposób można było podpiąć spódnicę.

Tygodnik Mód i Powieści 1905 - nr 28


Moda w górach, Tygodnik Mód i Powieści, 1913


Klemensiewicz i jego "Biblia taterników"

W zbiorach Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie znajduje się interesujące zdjęcie ukazujące znanych polskich taterników: Wandę Jerominównę i Aleksandra Znamięckiego zrobione ok. 1910 roku nad Morskim Okiem przez znane trio DKK (Dudryk, Klemensiewicz, Kordys) specjalizujące się w fotografii gór i turystyki górskiej. Stroje, w których została sfotografowana owa para, z pewnością znalazłyby uznanie w oczach jednego z autorów tej fotografii - Zygmunta Klemensiewicza - wybitnego taternika, autora kultowej pozycji „Zasady taternictwa” wydanej we Lwowie w 1913 roku. W książce tej jest rozdział zatytułowany „Ubranie, Uzbrojenie, Żywność”, w którym autor bardzo szczegółowo omawia, jak powinien wyglądać prawidłowy strój taternika i taterniczki. Na zdjęciu tria DKK- Znamięcki i Jerominówna, noszą identyczne stroje uszyte z wełnianych materiałów składające się z marynarki, spodni do kolan, ciepłych pończoch oraz butów za kostkę podbitych gwoździami. Głowy przykrywają kapelusz (Znamięcki), materiałowy kaszkiet z daszkiem (Jerominówna). W rękach ciupagi a przez piersi przewieszone zwoje lin. Patrząc na te ubiory można z całą pewnością powiedzieć, że są praktyczne, wygodne, trwałe a przy tym niezwykle eleganckie. W ten sposób spełniają one wszystkie wymogi, jakie według Klemensiewicza powinien pełnić dobry strój taterniczy. Opisując strój taterników zalecał noszenie kurtek (czyli inaczej marynarek) z odpowiednią ilością kieszeni szytych z lodeny lub szewiotu (wełniany materiał z wełen angielskich owiec rasy Cheviot), do tego można było nosić kamizelki no i oczywiście odpowiednie spodnie. Według Klemensiewicza najlepsze były krótkie sięgające do kolan szyte z mocnego szewiotu lub sztruksu, które na siedzeniu miały podwójną warstwę materiału. Na głowę zalecał czapkę z daszkiem (kaszkiet), lekki kapelusz pilśniowy lub sukienny beret. Ważna była również bielizna, czyli lniana, flanelowa lub bawełniana koszula, a dla tych, co się bardzo pocą, pod spodem siatkowa koszulka na ramiączka. Na łydki sztylpy, a na nogi buty ze skóry wołowej z cholewką 2 cm nad kostkę, dzięki czemu kamyki nie wpadały do środka. Na stopach grube, wełniane skarpety. Przed zimnem, deszczem i śniegiem miały chronić płaszcze i peleryny najlepiej z gumy angielskiej.
Na koniec warto wspomnieć, co Klemensiewicz pisał o stroju kobiecym: Strój pań powinien się w swym składzie zbliżać o ile możności do męskiego. W szczególności konieczne jest na wycieczkach trudniejszych użycie spodni, które i w łatwiejszym terenie znacznie są wygodniejsze od najkrótszych choćby spódniczek. Krój ich nie powinien być za wąski ani znów z drugiej strony przypominać tureckich szarawarów. W pobliżu siedzib ludzkich, w schroniskach i w dolinie, wdziewają panie jednakże lekkie, swobodne spódniczki, które noszone po zatem we worku mogą służyć jako rezerwa lub do okrycia w razie biwaku. Miejsce koszuli flanelowej zajmuje taka bluzka a kurtka zbliża się krojem do krótkiego żakietu kostiumowego. Nie trzeba chyba dodawać, że noszenie w górach gorsetów, wysokich obcasów z korkami, batystowych bluzek i strojnych kapeluszy, jest niedopuszczalne, podobnie jak u mężczyzn długie surduty i twarde kapelusze.
Biorąc pod uwagę te wszystkie uwagi bez przesady można powiedzieć, że zdjęcie Znamięckiego oraz Jerominówny mogło by służyć jako ilustracja do książki Klemensiewicza.

Hoffmanowie - przed 1914, kol. J. Przewłockiego


Langer, Faden i inni

Pisząc o strojach dawnych taterników oraz taterniczek, nie można nie wspomnieć, skąd brano owe lodenowe płaszcze i peleryny czy sztruksowe spodnie lub raki. Już w 1909 roku w popularnym czasopiśmie „Taternik” zaczęła ukazywać się reklama składu przyborów i ubrań do turystyki i sportów zimowych Mizzi Langer, który znajdował się w Wiedniu na Kaisestrasse. Owe reklamy szczegółowo opisywały, jaki rodzaj asortymentu można dostać w sklepie pani Mizzi oraz jednocześnie poprzez piękne ilustracje sprytnie go reklamowały i prezentowały. Od 1913 roku rywalem składu Mizzi Langer został magazyn okryć damskich L. Faden, który znajdował się w Krakowie na ulicy Floriańskiej. Jego specjalnością była peleryna tatrzańska z nieprzemakalnego lodenu „Himalaya” , a w jego przepastnych czeluściach wbrew nazwie wyekwipować się mogli również i panowie. Po I wojnie światowej, gdy w latach 20-stych XX wieku cały świat ogarnęła sportowa gorączka, sklepy z odzieżą sportową i turystyczną zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu. W tym okresie w „Taterniku” reklamowano na przykład wyroby fabryki Esko- Sporting znajdującej się w Krakowie ze sklepem przy ul. Sławkowskiej. Jak ukazują ryciny z poczytnego czasopisma „Pani” z roku 1924 (nr 8-9), po I wojnie światowej w modzie taterniczej nie zaszły jakieś poważne zmiany, jedynie marynarki zastąpiono super modnymi w tym czasie swetrami a peleryny wiatrówkami a panie już bez krępacji mogły wspinać się w spodniach.

Jerzy Zaruba, Moda w Tatry, Pani, 1924


Jerzy Zaruba, Moda w Tatry, Pani, 1924

Magdalena Bialic