Menu

Współpraca

Zaloguj się

Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta w naszym serwisie, zarejestruj się już teraz.
Zapomniałeś hasło? Kliknij tutaj.

Ludzie

Lida i Marzena Skotnicówny. Orle serca

Dodano: Niedziela, 4 styczeń 2015 / Ilość wyświetleń: 7342Siostry Skotnicówny w Tatrach. Fot. Archiwum Muzeum TatrzańskieO dwóch siostrach - młodych, pięknych dziewczynach pamiętają dziś wszyscy taternicy wspinający się na Zamarłą Turnię. Lida i Marzena Skotnicówny w okresie dwudziestolecia międzywojennego intensywie wspinały się w Tatrach. Chciały być w górach samodzielne, chciały pokonywać trudne skalne problemy. Wspinały się same lub z kolegami – wybitnymi taternikami tamtego pięknego czasu. Miały zaledwie 16 i 18 lat, gdy zginęły podczas przejścia południowej ściany Zamarłej Turni.

A było to tak: celem dziewcząt było dokonanie pierwszego kobiecego przejścia ściany, która w 20-leciu międzywojennym uchodziła niemal za "krwiożerczą". Przechodzili ją nieliczni, wielu zginęło. Tego dnia w ścianie byli już koledzy dziewcząt, doświadczeni taternicy - Bronisław Czech, Jerzy Ustupski i Józef Wójcik Ostatnią wspinaczkę 16-letniej Lidy i 18-ltniej Marzeny opisał Wawrzyniec Żuławski w opowiadaniu "Zamarła Turnia". Oddajmy mu głos: „Niespodziewana obecność kolegów musiała zdopingować siostry do pokazania swej klasy wobec tych świetnych wspinaczy. Toteż bardzo szybko, w doskonałej formie i stylu pokonały niższe partie ściany i Dolny Trawers. Na platformie za Trawersem idąca jako pierwsza Lida zdołała jeszcze dogonić trzeciego z zespołu Czecha. Rozmawiała z nim chwilę, częstowała cukierkami. Gdy tamten ruszył w górę, Lida została, żeby asekurować siostrę, która właśnie przechodziła Trawers. Niemal jednocześnie wspinający się na czele swej grupy Czech rozpoczął Górny Trawers, a Lida Skotnicówna – Rysę Bronikowskiego. Szybko przeszła dolną, łatwiejszą część Rysy. W pobliżu graniastosłupa towarzysze Czecha umyślnie pozostawili hak, by ułatwić dziewczętom asekurację. Dotarłszy do niego Lida założyła swój karabinek, przepięła przezeń linę i bez namysłu zaatakowała przewieszoną część Rysy. Bronek Czech przeszedł już tymczasem Górny Trawers i tkwił właśnie w poderwanym, przewieszonym kominku, stanowiącym ostatnią poważną trudność drogi. Kominek ten jest tak eksponowany, że wspinacz widzi pod sobą w wielkim skrócie całe urwisko, a niżej głazy doliny. Nagle – w jakimś przelotnym spojrzeniu w dół – ujrzał Czech na tle pionowych płyt urwiska lecący bezwładnie kształt ludzki. Jeszcze sekunda i obie siostry, złączone wspólną liną, runęły w przepaść. Głuche uderzenie, ciała potoczyły się jeszcze rozpędem, zahurkotały jakieś poruszone z miejsca kamienie – i wszystko ucichło. Na piargu zostały dwie ciemne, nieruchome plamy…”

Marzena Skotnicówna w Tatrach. Fot. Archiwum Muzeum Tatrzańskie


Przyczyną tragedii – jak podaje Żuławski - był fabryczny błąd karabinka, który rozgiął się pod wpływem ciężaru Lidy, gdy ta odpadła od ściany.

Taterniczki pochowane są na Nowym Cmentarzu w Zakopanem.

Z osobą Marzeny Skotnicówny wiąże się także romantyczna historia, po której pozostał w literaturze polskiej trwały ślad w postaci wiersza "Z Tatr" autorstwa Juliana Przybosia. Ten czołowy poeta Awangardy 20-lecia międzywojennego zauroczony był Marzeną, która była jego uczennicą w cieszyńskim gimnzazjum. Po jej śmierci poświęcił dziewczynie piękny wiersz, który podpisał słowami: "Pamięci taterniczki, która zginęła na Zamarłej Turni".

Rodzina Skotniców. Fot. Archiwum Muzeum Tatrzańskie


Słyszę:
Kamienuje tę przestrzeń niewybuchły huk skał.

To - wrzask wody obdzieranej siklawą z łożyska
I
gromobicie ciszy.

Ten świat, wzburzony przestraszonym spojrzeniem,
uciszę,
lecz -

Nie pomieszczę twojej śmierci w granitowej trumnie Tatr.

To zgrzyt
czekana,
okrzesany z echa,
to tylko cały twój świat,
skurczony w mojej garści na obrywie głazu;
to - gwałtownym uderzeniem serca powalony szczyt.
Na rozpacz - jakże go mało!
A groza - wygórowana!

Jak lekko
turnię zawisłą na rękach
utrzymać i nie paść,
gdy
w oczach przewraca się obnażona ziemia
do góry dnem krajobrazu,
niebo strącając w przepaść!

Jak cicho
w zatrzaśniętej pięści pochować Zamarłą.

Portrety Lidy i Marzeny na zakopiańskim Nowym Cmentarzu. Fot. Archiwum Muzeum Tatrzańskie