Menu

Współpraca

Zaloguj się

Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta w naszym serwisie, zarejestruj się już teraz.
Zapomniałeś hasło? Kliknij tutaj.

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać na adres e-mail najświeższe wiadomości z naszej strony, wpisz go poniżej.

O Kasprowym

Zbigniew Naorniakowski: radość z narciarstwa

Dodano: Środa, 15 kwiecień 2009 / Ilość wyświetleń: 5612Zbigniew Naorniakowski z Barbarą Kurkowiak po zawodach w Kotle Kasprowego.<br />Fot. Z archiwum Zbigniewa Naorniakowskiego

Urodził się w 1928 roku w Zakopanem. Jako 7-letni chłopiec wyjechał w 1936 roku dopiero co uruchomioną kolejką na Kasprowy Wierch. Od małego szusował z Kasprowego, jako kilkulatek przypięty linką wspinaczkową do paska taty, później - jako członek kadry narodowej oraz olimpijskiej. Dziś Zbigniew Naorniakowski nadal jeździ na nartach. Przed dwoma tygodniami szusował we francuskich Alpach. Przedstwiamy garść wspomnień tego niezwykłego Człowieka Kasprowego.


W Zakopanem mieszkał na Bystrem i tam chodził do szkoly podstawowej. Wspomina: - Już jako kilkuletni chłopiec jeździłem dobrze na nartach, a moimi wówczas rownieśnikami byli m.in. Kozak, Dawidek i Łuszczek. Jeździliśmy najwięcej pod Nosalem, na Kozińcu, i na Antałówce. Ojciec z zamiłowaniem uprawiał narciarstwo, startował w modnych wówczas zawodach, biegach narciarskich. Moimi ulubieńcami byli skoczkowie: Stanisław Marusarz i Jan Kula. Oglądałem zawody FIS i ich popisowe skoki na Wielkiej Krokwi. Po wielu latach dostąpiłem zaszczytu startu w narciarskiej ekipie olimpijskiej w Oslo w 1952 roku i oglądac ponownie Staszka Marusarza na skoczni w Holmenkole.


Bieg zjazdowy na trasie FIS II z Kasprowego
Fot. Z archiwum Zbigniewa Naorniakowskiego

Ojciec czesto zabierał go w góry na narty. - Zawsze jeździliśmy po głębokich, nieudeptanych szlakach. Chodziliśmy na dalekie wędrówki. Gdy w 1936 roku uruchomiono kolejkę linową, byłem pierwszym chłopcem w mojej klasie, który jechał taką kolejką. Miałem wtedy 7 lat. Mimo długich nart, bo na takich od najmlodszych lat sie jeździło (długość na wyciągnięcie ręki), dobrze wykonywalem kristianie i telemarkowe skręty. Wyjazd kolejką bardzo mi się podobał. Ojciec zjeżdżał ze mną na Halę Gasienicową mając mnie przypiętego linką wspinaczkową do swojego pasa. To był dla mnie łatwy zjazd, bo do Kotła zjeżdżaliśmy zakosami, dopiero na samym dole mnie odczepiał i pozwalał zjeżdżać samodzielnie za sobą dalej aż do Kużnic.


Rok 1934 mam 5 lat ostro trenuje
Fot. Z archiwum Zbigniewa Naorniakowskiego

W czasie okupacji wszyscy musieliśmy Niemcom oddać narty i buty narciarskie. Ponieważ wolno bylo mieć narty do 60 cm dlugości, obciąłem tyły, a wiązania przesunąłem do przodu, i takim sposobem nadal jezdzilem. Niemcom nie oddalem ani nart, ani butów. Wiazania miałem paskowe, Kandahary nie były jeszcze znane, narty drewniane, a kijki bambusowe z kółkami z trzciny. Na Kasprowym Wierchu spędzaliśmy trenując i startując wiele godzin dziennie. Sezon zaczynaliśmy w październiku, a kończyliśmy pod koniec maja. Demonstrowaliśmy brawurę, styl, sprzęt i technikę jazdy.


Treningi slalomu na Kasoprowym Wierchu
Fot. Z archiwum Zbigniewa Naorniakowskiego

Z Olimpiady przywieźliśmy rzecz na ówczesne czasy rewelacyjną, a mianowicie nową technikę jazdy. Taki sposób zademonstrował dwukrotny medalista olimpijski Stein Eriksen. Była to technika "biodrowa". Szybko zademonstrowaliśmy ją na Kasprowym Wierchu, a w nastepnym sezonie na wielu stokach narciarskich w calym kraju.