Menu

Współpraca

Zaloguj się

Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta w naszym serwisie, zarejestruj się już teraz.
Zapomniałeś hasło? Kliknij tutaj.

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać na adres e-mail najświeższe wiadomości z naszej strony, wpisz go poniżej.

Prywatyzacja PKL

Jagna Marczułajtis - Walczak: to nie jest zwykła firma

Fot. Archiwum Jagna MarczułajtisWywiad z Jagną Marczułajtis - Walczak, posłanką PO, członkinią Małopolskiego Zespołu Parlamentarnego, mistrzynią snowboardu, zwolenniczką pozostawienia Polskich Kolei Linowych w rękach publicznych.


- Jest Pani rzeczniczką wstrzymania prywatyzacji PKL. Jakie są Pani zdaniem najważniejsze argumenty przeciw planowanej prywatyzacji?

- Nie jestem może rzeczniczką wstrzymania prywatyzacji PKL, ale zwracam uwagę na to, że Polskie Koleje Linowe jest to dobro narodowe, którego nie powinno się sprzedawać, a jeśli już mówimy o sprzedaży, ważne jest, by była ona skonsultowana i dobrze przemyślana, by nie była przeprowadzana pochopnie. Wskazane byłoby, by, pomimo sprzedaży, która jest rzeczywiście planowana, przynajmniej w części PKL pozostały w rękach publicznych. W mojej ocenie dawałoby to gwarancję trwałości PKL jako dobra narodowego. To bardzo ważne, byśmy nie stracili kolei linowych, bo takich obiektów w Polsce więcej nie mamy. Jest to dobro niepowtarzalne, unikatowe. Do prywatyzacji należy więc podchodzić nie tak jak do prywatyzacji zwykłej firmy, ale czegoś więcej - wartości kulturowej, historycznej, sportowej. Tutaj oczywiście większość argumentów skupia się wokół Kasprowego Wierchu, aczkolwiek PKL stanowi jedną całość i nie mamowy o wyodrębnianiu Kasprowego Wierchu. Spółka jest dochodowa jako całość. Gdybyśmy obiekty PKL podzielili, niektóre koleje być może straciłyby dochodowość.

- Powołany z Pani inicjatywy Małopolski Zespół Parlamentarny podjął na Pani wniosek stanowisko sprzeciwiające się prywatyzacji PKL. Występowała Pani również z interpelacjami sejmowymi oraz stanowiskami przeciw prywatyzacji. W jednej z nich prosi Pani o „ponowne, bardzo szczegółowe przeanalizowanie sprawy pod kątem rezygnacji z prywatyzacji Polskich Kolei Linowych”. Z jakimi odpowiedziami spotkała się Pani ze strony przedstawicieli rządu w tej sprawie?

- Na początku muszę sprostować: Małopolski Zespół Parlamentarny powstał z inicjatywy posła Józefa Lassoty, który jest jego przewodniczącym. Natomiast jedną z pierwszych spraw, którą się zajęliśmy, była planowana prywatyzacja PKL. Zainicjowałam ten temat, ponieważ do tej pory działałam sama. Interpelację jeszcze pod koniec ubiegłego roku składałam sama. Działanie w pojedynkę jest trudniejsze, często mniej skuteczne. W Zespole powstała dobra atmosfera – podejmujemy decyzje na drodze konsensusu. Podjęłam kwestię planowanej prywatyzacji PKL i posłowie innych opcji politycznych poparli moje stanowisko. Napisałam pismo, które podpisało wielu posłów. W międzyczasie wiele działo się wokół tej kwestii; odbyło się wiele innych spotkań, które stanowiły dialog między nami a ministerstwem, czy panią prezes PKP, która była ostatnio w Zakopanem. Prowadziłam też rozmowy z ministrem transportu, budownictwa i gospodarki morskiej Sławomirem Nowakiem. Dużym sukcesem jest to, że prywatyzację PKL udało się przesunąć w czasie o ok. rok. Takie są na razie nieoficjalne informacje. Minister Nowak chce podjąć świadomą rozmowę i zdaje sobie sprawę z powagi tematu. Dał nam słowo, że kwestia ta zostanie przesunięta o ok. rok. Rozmawiałam też z premierem Donaldem Tuskiem, uświadomiłam mu, jak poważny jest to temat, jakie budzie emocje wśród mieszkańców Podhala oraz Polski, oraz, że należy do niego podejść naprawdę z należytą powagą.

Jagna Marczułajtis - Walczak podczas zawodów. Fot. Archiwum Jagny Marczułajtis - Walczak


- Prywatyzacja zostanie prawdopodobnie spowolniona. Jakie zatem kroki Pani zdaniem należałoby podjąć, by przeprowadzić ją w sposób jak najlepszy dla PKL oraz polskiego społeczeństwa, w tym klientów Polskich Kolei Linowych?

- Są różne pomysły. Odbywają się spotkania zainteresowanych stron. Zakopane powołuje spółkę i chce wyemitować obligacje. Ja osobiście widziałabym najlepsze rozwiązanie w partnerstwie publiczno-prywatnym. W części lub całości PKL powinny zostać w rękach publicznych, państwowych. Na przykład – w zarządzie Marszałka Województwa Małopolskiego jako obiekt Województwa Małopolskiego. W takim wypadku dopuszczam możliwość, by prywatny inwestor też dołączył do partnerstwa. Trudno jest w tym momencie przewidywać bieg wydarzeń, bo tak naprawdę decyzje ministerstwa są w tym momencie kluczowe. My możemy wskazywać zalety i wady poszczególnych rozwiązań; tok, kierunek działania. Decyzja jednak obecnie jest po stronie ministerstwa.

- Czy jako zawodniczka ma pani jakieś szczególne wspomnienia ze startów i treningów na Kasprowym, lub na innych stokach PKL?

- Pamiętam Mistrzostwa Świata Juniorów w snowboardzie w konkurencjach freestyle’owych, które odbywały się na Kasprowym Wierchu. Amerykanie był zachwyceni Kasprowym Wierchem, natomiast byli przekonani, że kolejka - wówczas jeszcze stara kolejka - została uruchomiona specjalnie na zawody, dla nich, by było bardziej „oldschoolowo”. Gdy wyjaśniliśmy, że taka kolejka jeździ na co dzień, trochę się zdziwili.
Wskazuje to na potrzeby modernizacji. Wiele w tym temacie się dzieje, wiele już zostało zrobione – na czele z modernizacją kolei na Kasprowy Wierch. Cieszy fakt, że na przestrzeni lat obiekty zmieniają się, są coraz bardziej nowoczesne. Czekamy na modernizację kolei krzesełkowej w Kotle Goryczkowym.

- Dziękuję za rozmowę.


Rozmawiała: Agnieszka Szymaszek