Menu

Współpraca

Zaloguj się

Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta w naszym serwisie, zarejestruj się już teraz.
Zapomniałeś hasło? Kliknij tutaj.

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać na adres e-mail najświeższe wiadomości z naszej strony, wpisz go poniżej.

Prywatyzacja PKL

Sprzedaż PKL jak wybicie zdrowego zęba

Archiwum Andrzej AdamczykWywiad z posłem PiS Andrzejem Adamczykiem, inicjatorem przejęcia Polskich Kolei Linowych przez Województwo Małopolskie i utworzenia Małopolskich Kolei Linowych; autorem projektu ustawy zatrzymującej PKL w (mało)polskich rękach.
Andrzej Adamczyk to poseł ziemi krakowskiej do Parlamentu RP, Prezes Prawa i Sprawiedliwości w okręgu krakowskim. Wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Infrastruktury.

- Na czym polega koncepcja utworzenia Małopolskich Kolei Linowych?

- Od dłuższego czasu docierają oficjalne informacje, że rząd jest zmuszony sprzedać przedsiębiorstwo Polskie Koleje Linowe S.A. Tymczasem PKL nie są żadnym obciążeniem ani dla właściciela, czyli grupy PKP SA, ani dla skarbu państwa, czy dla ministra transportu. Koleje te nie generują strat, lecz odwrotnie, z roku na rok są coraz bardziej zyskowne. W ostatnim czasie poziom rentowności wyniósł 25 procent. W 2010 roku, kiedy to przychód PKL sięgnął 50 mln zł., przedsiębiorstwo uzyskało ok. 10 mln zł czystego zysku, pomimo prowadzonych prac modernizacyjnych, zakupów i spłaty kredytów. Na 2012 rok założony przychód wynieść ma ok. 55 mln zł, zaś zysk - ok. 14 mln zł. Wszystko wskazuje na to, że te wielkości zostaną osiągnięte. Przypomnę, że kilka lat temu Polskie Koleje Linowe przeszły gruntowną modernizację, której koszt wyniósł ponad 70 mln zł. Przedsiębiorstwo może pochwalić się przewozem 6 mln osób w ciągu roku. Jak na polskie warunki i stan posiadania PKL – liczbę kolei i terenów zjazdowych – są to bardzo dobre wyniki.
Niestety, jak pokazuje rzeczywistość rząd zamierza sprzedać przedsiębiorstwo, i to tylko jako całość. Pomimo, że w poprzedniej kadencji wraz z Klubem Parlamentarnym PiS wywołałem debatę na temat zasadności prywatyzacji PKL oraz jej powodów, nie usłyszeliśmy odpowiedzi od rządu, dlaczego prywatyzacja nie odbędzie się na przykład poprzez giełdę. Rząd z uporem godnym lepszej sprawy forsuje projekt sprzedaży, który niekoniecznie może przynieść zamierzone dobre efekty.
PiS nie jest przeciwne prywatyzacji przedsiębiorstw, ale jesteśmy zdecydowanie przeciwni wyprzedaży dóbr narodowych, przedsiębiorstw przynoszących zyski, będących swoistą perłą w koronie. Wyraziliśmy kilkakrotnie nasze stanowisko w tej sprawie, m.in. w lipcu podczas wyjazdowego posiedzenia Klubu Parlamentarnego PiS w Zakopanem, z udziałem Jarosława Kaczyńskiego. Daliśmy wyraz sprzeciwu dotyczącego planowanego sposobu prywatyzacji Polskich Kolei Linowych. Moim zdaniem działalność rządu w tej sprawie przypomina działania dentysty, który wybija zdrowy ząb, by za pieniądze, które otrzyma za tą usługę, spłacić swoje długi. Dlatego też w imieniu PiS złożyliśmy projekt ustawy, który pozwoli władzom Województwa Małopolskiego – marszałkowi Małopolski - stać się właścicielem przedsiębiorstwa PKL, i to nieodpłatnie, za darmo!. Dzięki temu przedsiębiorstwo to, szczególne dobro narodowe, pozostanie pod publiczną kontrolą.

- Na czym polegać ma ten projekt?

- Proponujemy, by minister skarbu nabył ze środków Funduszu Kolejowego wszystkie akcje PKL. PKP za te pieniądze będą mogły spłacić część swoich długów. Skarb państwa zaś z dniem nabycia przeznaczy akcje nieodpłatnie na rzecz samorządu Województwa Małopolskiego. Tym samym właścicielem PKL S.A. stanie się samorząd Województwa Małopolskiego, reprezentowany przez Marszałka i Zarząd Województwa Małopolskiego. Propozycje te są zgodne z prawem unijnym. Projekt PiS wzorowany jest na projekcie ustawy rządowej dotyczącym komercjalizacji i prywatyzacji spółki PKP Szybka Kolej Miejska w Trójmieście sp. z o. o. z siedzibą w Gdyni, która podobnie jak PKL S.A. jest spółka córką PKP S.A.

- Czym jest Krajowy Fundusz Kolejowy i skąd miałby środki na zakup PKL?

- Krajowy Fundusz Kolejowy jest w posiadaniu środków z części akcyzy paliwowej. Fundusz podlega pod Bank Gospodarstwa Krajowego, ten zaś – pod rząd. W przypadku proponowanej przez nas transakcji mielibyśmy bez mała do czynienia z obrotem bezgotówkowym.

Trzeba też bardzo wyraźnie podkreślić, że - jeśli projekt Małopolskich Kolei Linowych zostanie zrealizowany – marszałek (samorząd) Województwa Małopolskiego nie będzie mógł przez 20 lat sprzedać pakietu kontrolnego przedsiębiorstwa. Tym samym niwelujemy ryzyko wyprzedaży majątku narodowego w obce ręce.

- Ile może potrwać ewentualne przyjęcie ustawy?

- Wiele zależy od dobrej woli Marszałka Sejmu. Przy Jej dobrej woli, ustawa może zostać uchwalona w ciągu miesiąca. Zwracamy się z apelem do wszystkich parlamentarzystów nie tylko z naszego regionu, bez względu na przynależność klubową, o poparcie projektu ustawy. Apeluję także do samorządowców, szczególnie z Małopolski, o zainteresowanie projektem ustawy.

- Czy nie jest za późno na takie działania? Prywatyzacja PKL ma zostać ogłoszona lada dzień.

- Takie zapowiedzi słyszymy od roku jeśli nie dłużej. Nie jest za późno. Już pod koniec 2010 roku i na początku 2011 zapowiadano rozpoczęcie procesu prywatyzacyjnego. To w końcu od dobrej woli Ministra Transportu oraz także premiera Donalda Tuska zależy rozpoczęcie prywatyzacji i zarazem sprzedaż firmy, bądź jej wstrzymanie. Jestem przekonany, że nasza propozycja zmusi wszystkie osoby, które podejmują decyzje w tej kwestii, zastanowić się nad ich zasadnością. To rozwiązanie pozwoli uratować honor wszystkich, którzy mieli bądź mają przedziwne groźne pomysły związane z prywatyzacją PKL.

- Czy pana zdaniem możliwa jest jeszcze decyzja o wstrzymaniu prywatyzacji PKL? Ma ona zapaść w najbliższych dniach.

- Tak uważam, jest jak najbardziej możliwa. Zależy do m.in. od pozytywnego lobbingu posłów, szczególnie z terenu Małopolski. Nie ma obligatoryjnych terminów, w jakich powinna zostać ogłoszona prywatyzacja PKL.


- Dziękuję za rozmowę.


Agnieszka Szymaszek